| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...




Kontakt:
kabamaiga@gmail.com








Teraz w kuchni









Można mnie tutaj znaleźć

Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria



Durszlak.pl



Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi

my foodgawker gallery

my photos on tastespotting








czwartek, 10 maja 2012

Oto przepis, który dodałam już kilka dni temu do konkursu.  Nie wiem jak Wy, ale ja każdy dzień zaczynam od kawy.  Tym razem postanowiłam dodać ją do śniadaniowych gofrów, zdrowych, bo na mące pełnoziarnistej i bez cukru.  Jeśli przepis się Wam spodoba, to zapraszam do głosowania tutaj. Z góry dziękuję.

 gofry kawowe

Składniki (na 4 gofry):

  • 85 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 25 g stopionego masła
  • 1 jajko
  • 85 ml mleka
  • 50 ml świeżo zaparzonej kawy
  • szczypta soli

 

gofry kawowe

 

Wykonanie:

Zaparzyć espresso i ostudzić. Masło stopić i ostudzić. Rozgrzać gofrownicę.  Mąkę, żółtko, stopione masło, mleko i kawę wymieszać (można mikserem).  W drugiej misce ubić białka ze szczyptą soli na puszystą pianę.  Ubite białka delikatnie wymieszać z pozostałymi składnikami.  Gotowe ciasto wylewać na rozgrzaną gofrownicę i piec gofry po kilka minut.   Upieczone gofry podawać z owocami, polane syropem klonowym.

 

gofry kawowe

poniedziałek, 07 maja 2012

No dobrze.  Przyznam, że nie planowałam jeszcze powrotu.  W końcu nie ma jak urlop.  Dostałam jednak ostatnio miłą przesyłkę od Makro, stąd też dzisiejszy wpis.  Przepis na ten deser dostałam już dawno temu od koleżanki, a pochodzi z angielskich dodatków do gazet.  Musiałam do jednak zmodyfikować, bo ilości podane w oryginalnym przepisie zupełnie się nie sprawdzały.

 

 czekoladowa pokusa

Składniki:

  • 150 g czekolady mlecznej *
  • 250 ml śmietany kremówki
  • 50 g czekolady mlecznej *
  • 1 łyżka cukru drobnego
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • maliny, mięta, starta czekolada do dekoracji

 

* jeśli chcecie, można zastąpić gorzką, należy jednak dodać wtedy odrobinę cukru więcej

 

czekoladowa pokusa


Wykonanie:

150 g czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej.  Rozpuszczoną czekoladą smarujemy foremki silikonowe (jeśli ich nie mamy, można użyć papilotek do muffinek i włożyć wysmarowane papilotki do foremki.  Niestety gorzej się potem zdejmuje papilotkę).  Foremki odstawiamy do zastygnięcia (moja stały przez noc w zamrażalniku).

50 g czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej, a następnie lekko studzimy.  Kremówkę ubijamy z cukrem i wanilią.  Odkładamy 2 łyżki do dekoracji.  Pozostałą czekoladę mieszamy z przestudzoną czekoladą.  Wyjmujemy przygotowane miseczki czekoladowe i delikatnie wyjmujemy je z foremek.  Wkładamy do nich masę czekoladową.  Dekorujemy odłożoną bitą śmietaną, malinami, miętą i utartą czekoladą.  Podajemy natychmiast lub przechowujemy w lodówce.

 

czekoladowa pokusa

 

A tak wyglądała zawartość przesyłki, jaką otrzymałam.  Użyłam głębszych foremek i łopatki (wreszcie nie brudzę sobie ręki, tak jak to było widać na filmiku).  Pędzelka nie mogłam użyć tym razem, bo był za duży do foremek, ale na pewno przyda się do innych wypieków, tym bardziej, że można go używać w temperaturze do 200 stopni.

 

makro

wtorek, 24 kwietnia 2012

Resztka ciasta francuskiego i doskonałe śniadanie gotowe.  I to w kilkanaście minut.  Do tego tylko domowy dżem.

Takim nieskomplikowanym przepisem żegnam się z Wami blogowo. Nie wiem kiedy i czy wrócę do blogowania.  Obiecuję jednak zaglądać do Was i odpowiadać na pytania do przepisów.

 

rogaliki

 

Składniki:

  • ciasto francuskie
  • odrobina mleka

 

Wykonanie:

Ciasto rozwałkowujemy w okrąg.  Wycinamy trójkąty i każdy zwijamy.  Zwinięte smarujemy mlekiem i pieczemy przez 15 minut w 200 stopniach.

 

rogaliki

sobota, 21 kwietnia 2012

Malinowe posmakowało mi tak bardzo, że postanowiłam wypróbować inny smak.  Ponieważ w zamrażalinku mam sporo jagód, wybór był prostu.

 jagodowe daiquiri

Składniki:

  • 200 g zamrożonych jagód
  • 30 ml białego rumu (można więcej, do smaku)
  • 20 ml soku z limety lub cytryny
  • 10 ml syropu cukrowego *

jagodowe daiquiri


Wykonanie:

Jagody  zmiksować dokładnie w blenderze,można chwilkę odczekać, aby lekko odtajały.  Wszystkie składniki wymieszać w shakerze i podawać natychmiast.


* syrop cukrowy to zwykły cukier rozmieszany w niewielkiej ilości wody

 

jagodowe daiquiri

/wydrukuj przepis/

Tagi: jagody
20:38, kabamaiga , Napoje
Link Komentarze (15) »
piątek, 20 kwietnia 2012

Ciasto na ten chleb wyszło mi dość mokre i lejące.  Dlatego też zdecydowałam się upiec go w formie.  Mimo wszystko smak znakomity.  Kolejny przepis Hamelmana (tym razem, z lenistwa cytuję za Tatter).  Moje uwagi są w nawiasach kursywą, pozostałe uwagi pochodzą od Tatter.

 chleb 66% żytni

Zaczyn zakwasowy:
  • 200g średniej maki żytniej (można odmierzyć 170g maki żytniej jasnej/białej i dodać 30g otrębów żytnich)
  • 160g wody
  • 2 łyżki zakwasu żytniego 150% hydracji (ja dałam 100% hydracji)

Wykonanie:

Składniki wymieszać na gęsta papkę i szczelnie przykryte zostawić na 14 godzin (max. 16)

Ciasto właściwe:
  • 130g średniej maki żytniej (lub jw) (ja w obydwu przypadkach użyłam typ 720)
  • 170g białej maki pszennej wysokoglutenowej (np. Manitoba)
  • 1/2 łyżeczki drożdży instant
  • 215g wody
  • 10g soli
  • 360g zaczynu (cały minus 2 łyżki)

 

chleb 66% żytni

Wykonanie:
Wszystko dobrze wymieszałam (ciasto było luźne i lepkie), sprawdziłam hydrację i wyrabiałam ciasto przez kilka minut (6-7 minut). Ciasto odstawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę.
Ciasto wyjęłam na omączony blat i ukształtowałam okrągły bochenek.  (ja włożyłam ciasto do długiej keksówki). Włożyłam go do kosza, złączeniem w górę i zostawiłam do wyrośnięcia, szczelnie przykryty, w temperaturze 27C.
Piec z kamieniem rozgrzałam do 240C. Płytko nacięty bochenek wsunęłam do pieca. Piekłam ze zwykłą para ok. 15 minut (po 10 minutach parę wypuściłam), zmniejszyłam temperaturę do 230C i piekłam kolejne 35 minut.



chleb 66% żytni

 

/wydrukuj przepis/

środa, 18 kwietnia 2012

Ostatnio wreszcie kupiłam gofrownicę.  Stała i czekała na wypróbowanie.  Kiedy jednak mieli przyjść do nas na chwilkę cudowni goście, postanowiłam ją wypróbować. Pamiętałam, że Jola zachwalała ten przepis i wcale się jej nie dziwię.  Pierwsza porcja, podwójna zresztą, zniknęła tak  szybko, że gofry nie doczekały do zdjęć.  Te tutaj, to już druga próba i wiem, że będą następne.

 

gofry

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 szklanki mleka
  • 3 duże jajka
  • 2 łyżki cukru pudru
  • szczypta soli
  • olej do smarowania gofrownicy

 

Wykonanie:

Mąkę i proszek przesiać do miski, dodać żółtka, cukier i mleko.  Ubić na gładką masę.  Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli.  Dodać do masy.  Wylać na rozgrzaną gofrownicę.  Po chwili warto wypuścić nadmiar pary.  Piec na złoty kolor.

 

gofry

Tagi: jajka
19:04, kabamaiga , Desery
Link Komentarze (17) »
wtorek, 17 kwietnia 2012

Ten post piszę głównie z myślą o moich koleżankach, które dostały ode mnie zakwas żytni.  Głównie o nich, ale nie tylko.  Mam nadzieję, że przyda się też innym.  Wcześniej, na innych znakomitych blogach,  powstało już kilka świetnych wpisów o zakwasach (np. tu, tu, tu czy tu) i polecam lekturę tych stron z całego serca.

Ja postaram się napisać po prostu, co robię ja.  Nie twierdzę absolutnie, że się na zakwasie znam, wiem natomiast, że mój zakwas ma już 2,5 roku i ma się całkiem dobrze.  Miał oczywiście swoje lepsze i gorsze chwile, ale generalnie nie mogę na niego narzekać.

Swój zakwas hodowałam na podstawie przepisu Liski i z jej wielką pomocą.  

Zakwas trzymam w litrowym słoiku, w lodówce.  Jest przykryty folią spożywczą, ale niezbyt dokładnie.  Zakwas musi mieć dostęp do powietrza.   Na 10 - 12 godzin przed planowanym pieczeniem zakwas dokarmiam.  Wiem, że teoretycznie warto zakwas przed dokarmianiem ocieplić (wystawiając z lodówki odpowiednio wcześniej).  Niestety bardzo często nie pamiętam, żeby to zrobić.  


Jak dokarmiamy zakwas?

Odmierzam 100 g mąki żytniej razowej i 100 g wody (używam wody przefiltrowanej, zimnej.  W czasach, kiedy nie miałam filtra, używałam wody przegotowanej, ostudzonej).  Mieszam dokładnie, a następnie dodaję do zakwasu.  Mieszam ponownie i odstawiam pod przykryciem (cały czas ta sama folia) w temperaturze pokojowej.

Ilość mąki i wody można oczywiście modyfikować.  Nie polecam jednak karmienia zakwasu mniejszą ilością, niż po 50 g mąki i wody. 

Głodny zakwas pachnie octem, im bardziej intensywny jest zapach, tym bardziej głodny jest zakwas.


Co oznacza termin "przed planowanym pieczeniem"?

Wszystko zależy od przepisu, z jakiego korzystam.  W tym przepisie dokarmiam zakwas wieczorem, a następnie rano mieszam zaczyn.  Chleb jest gotowy przed wieczorem.  Z tego przepisu korzystałam prawie bez przerwy, przez ponad rok.  Piekłam chleb zawsze z podwójnej porcji.  Dlatego też wieczorem dokarmiałam zakwas 150 g mąki żytniej razowej i 150 g wody.

Teraz częściej korzystam z tego typu przepisów.  Tutaj musimy dokarmić zakwas rano.  Wieczorem nastawiamy zaczyn, wykorzystując jedynie odrobinę dokarmionego zakwasu.  Rano mieszamy ciasto i chleb jest gotowy w okolicach godziny 16.

 

Co robimy z dokarmionym zakwasem?

Po tym jak odbiorę potrzebną do chleba część zakwasu, resztę po prostu przykrywam folią i wstawiam do lodówki.  Jeśli zakwas jest w słabszej formie (nie bąbluje zbyt ładnie), dokarmiam go jeszcze raz (używam wtedy po około 80 g wody i mąki), a następnie po 3 - 4 godzinach chowam do lodówki. 

 

Jak często dokarmiamy zakwas?

Ja piekę chleby 2 razy w tygodniu i wtedy też dokarmiam zakwas.  Jeśli nie mogę piec, wtedy staram się dokarmiać zakwas (który w tym czasie trzymam w lodówce) raz w tygodniu.  Zdarzały mi się dłuższe przerwy (do 2 tygodni), ale wtedy musiałam zakwas dokarmiać kilka razy pod rząd, aby odzyskał swoją moc.  Jeśli nie piekę chleba, dokarmiam zakwas 80 g mąki i 80 g wody.  Po dokarmieniu zakwas stoi przez kilka godzin w temperaturze pokojowej, a potem chowam go do lodówki.  Zdarzyło mi się też kilka razy, schować do lodówki świeżo dokarmiony zakwas.

 

Czy używamy drożdży razem z zakwasem?

Wszystko zależy od tego, jak mocny jest zakwas.  Przy młodym zakwasie warto użyć odrobiny drożdży, aby wspomóc zakwas.  Jeśli zakwas jest dojrzały i mocny, nie ma potrzeby używania drożdży.  Należy pamiętać, że wyrastanie chleba na samym zakwasie trwa dłużej, niż na zakwasie  i drożdżach, czy samych drożdżach.  Ja zazwyczaj dosypuję odrobinę drożdży instant (robię to zazwyczaj na oko, około 1/4 łyżeczki, może mniej).  Używam drożdży, głównie ze względu na czas wyrastania.

 

Zakwas, którego używam, jest zakwasem o 100% hydracji.  W części przepisów jest mowa, o zakwasie o innej hydracji.  Czasami starałam się taki zakwas uzyskać, najczęściej jednak, używałam tego 100 % (z lenistwa).  Polecam Wam cudowny wpis o hydracji u Tatter.

 

 

Ostatni uwaga.  Jeśli na zakwasie pojawiła się pleść, należy go wyrzucić. Jeśli natomiast pojawi się na wierzchu woda, wystarczy zakwas pomieszać (i może pomyśleć o dokarmieniu).

 

Mam nadzieję, że osobom początkującym, ten wpis pomoże.  Jeśli o czymś nie napisałam, pytajcie.  Jeśli coś jest nadal niezbyt jasne też.  Jeśli tylko będę wiedziała, to pomogę.

21:44, kabamaiga
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Ponownie spotkałyśmy się z Jolą w kuchni.  Tym razem spotkanie było dłuższe.  Zaczęło się w czwartek wieczorem, a skończyło w sobotnie popołudnie.  No oczywiście, z małymi przerwami.  Tym razem na tapetę poszedł przepis mistrza Hamelmana.  Przekonałam się, że jednak jeszcze nie opanowałam umiejętności piekarniczych na tyle, aby poradzić sobie z takim chlebem.  A wymagający jest i to bardzo.  Ciasto niezwykle mokre, lejące (o czym zresztą mistrz informuje, ale zabrania dodawać więcej mąki).  Dzięki radzie Joli jeden bochenek upiekłam w foremce i ten wygląda lepiej.  Ten, który wyrastał w koszu, niestety wygląda jak podeszwa (chociaż smakuje wybornie).  Nie wiem czy to wina mojego piekarnika, ale chleby przypiekły się strasznie.

Jolu dziękuję za kolejne cudowne pieczenie, za wskazówki i za to, że pomimo choroby nie zrezygnowałaś.  No i jeszcze za mobilizację :)

 

chleb 80 % 


Zaczyn:

I faza:

1,5 łyżki mąki żytniej średniej *

1 łyżka wody

1 łyżeczka zakwasu żytni, dokarmionego

 

II faza:

90 g mąki żytniej średniej

68 g wody

cały zaczyn z I fazy

 

III faza:

245 g mąki żytniej średniej

245 g wody

cały zaczyn z II fazy

 

Ciasto właściwe:

383 g mąki żytniej średniej

180 g mąki wysokoglutenowej

383 g wody

1 łyżka soli

1 łyżeczka drożdży instant

zaczyn z III fazy, minus 1 łyżeczka

 

 

* 100 g mąki żytniej średniej możemy uzyskać mieszając 85 g mąki żytniej typ 720 z 15 otrębów żytnich (cytuję za Tatter)

chleb 80 %

 

Wykonanie:

I faza:  Dokarmiony zakwas rozpuszczamy w wodzie i dodajemy mąkę.  Mieszamy dokładnie.  Odstawiamy na 5-6 godzin.

II faza: Mieszamy pastę z I fazy z wodą, następnie dodajemy mąkę.  Odstawiamy na 15 do 24 godzin (im dłuższy czas dojrzewania, tym mniejsza temperatura i odwrotnie).  Najlepiej zostawić zaczyn na noc.

III faza:Mieszamy ciasto z II fazy z wodą i dodajemy mąkę.  Odstawiamy na 3-4 godziny.  Jeśli potrzeba, można dodać troszkę więcej wody. Ciasto ma być nieco luźniejsze niż w poprzedniej fazie.

Wyrabianie:  Odejmujemy 1 łyżeczkę ciasta, władamy cały zaczyn i wszystkie składniki ciasta właściwego do misy robota (drożdże są opcjonalne).  Mieszamy na pierwszej prędkości przez około 4 minuty.  Następnie na drugiej prędkości przez 1,5 minuty.  Ciasto ma być lepkie, ale nie dodajemy mąki.

Fermentacja:  10-20 minut.

Kształtowanie bochenków:  Dzielimy ciasto na 2 części.  Kształtujemy okrągłe lub podłużne bochenki. Odstawiamy do wyrośnięcia (przykryte) na około 1 godzinę.

 

Wyrośnięte bochenki nacinamy.  Pieczemy z parą (otwieramy piekarnik po 5 minutach, aby wypuścić parę) w 250 stopniach przez 10 minut, a następnie w 210 przez 40 - 50 minut.  Upieczony bochenek studzimy na kratce, a zupełnie ostudzony zawijamy w płótno i odstawiamy na 24 godziny.

 

chleb 80%

sobota, 14 kwietnia 2012

Lodówka niby pełna, a pusta.  Brak pomysłu z czego zrobić obiad.  Mięso i warzywa z zupy, ugotowane ziemniaki, reszta żółtego sera, a na internecie zaproszenie do "Ekonomii Gastronomii",  a w głowie pamięć cudownego shepherd's pie. Pomyślałam, że to jest właśnie to.  W końcu zamiana resztek w nowe, pyszne i zdrowe dania to jedna z wielu i nie wiem czy nie najważniejsza, zasada ekonomii.

A jakie są pozostałe zasady?  Bardzo proste.  Pamiętajmy o tym, że zamrażalnik jest nie tylko po to, aby mrozić kostki lodu.  Gotujesz zupę na mięsie?  Po ostudzeniu oddziel mięso od kości i je zamroź.  Po rozmrożeniu kilku porcji będzie jak znalazł na pierogi, czy krokiety.  Rób listę zakupów.  Nie dość, że nie wydasz więcej niż trzeba, to jeszcze kupisz to, czego Ci brakuje i co z całą pewnością wykorzystasz w kuchni.  Wszystkie pozostałe zasady możecie przeczytać tutaj.

Jeśli też chcecie się nauczyć żyć według zasad ekonomii gastronomi przygotujcie danie z najczęściej marnowanych składników w Polsce, dodajcie wpis na durszlaku, przedstawcie czytelnikom najważniejsze Waszym zdaniem zasady „Ekonomii gastronomii”. Zamieście też link do pozostałych zasad oszczędnego gotowania u siebie na bogu. 

 

ekonomiczna zapiekanka

 

Składniki:

  • mięsa z kurczaka z rosołu
  • 2 -3 marchewki (ugotowane, z rosołu)
  • 2 cebule
  • 1/2 kg ugotowanych ziemniaków
  • kawałek masła
  • ser żółty
  • puszka kukurydzy 
  • sól, pieprz

 

Wykonanie:

Cebule kroimy w pióra i podsmażamy. Mięso mielimy, marchewkę kroimy w kostkę.  Wszystko razem mieszamy, dodajemy kukurydzę i odrobinę masła, aby masa nie była zbyt sucha.   Doprawiamy do smaku. Ziemniaki kroimy w plastry lub rozgniatamy (do rozgniecionych warto dodać odrobinę masła).  Na dna naczynia żaroodpornego wykładamy mięsną mieszankę.  Na wierzch kładziemy ziemniaki.  Całość posypujemy startym serem.  Zapiekamy w 180 stopniach przez około 20 minut.

 

ekonomiczna zapiekanka

/wydrukuj przepis/



czwartek, 12 kwietnia 2012

Na parapecie leżała ostatni dynia i widać było, że to jej ostatnie chwile.  Jeszcze kilka dni i nie nadawałby się do niczego.  W zamrażalinku kupione dawno temu gotowe ciasto francuskie.  Pomyślałam, że połączenie tych dwóch składników to będzie strzał w dziesiątkę.  Nie myliłam się.  Deser szybki i przepyszny.  A do tego nie zmarnuje się ani jedno, ani drugie. 

 

tartaletki dyniowe

Składniki:

  • gotowe ciasto francuskie

 

Składniki na nadzienie:

  • około 1/2 kg dyni
  • 90 g rodzynek
  • 20 g córki kandyzowanej pomarańczowej
  • 80 g brązowego cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu

 

Składniki na kruszonkę:

  • 220 g zmielonych orzechów laskowych
  • 100 g masła
  • 100 g cukru brązowego

 

 

Wykonanie:

Dynię pokroić  w kosteczkę 1-2 cm.  Wymieszać z resztą składników nadzienia i 1 łyżką wody.  Gotować na małym ogniu 10-15 minut, aż dynia zmięknie, ale nie zacznie się rozpadać.

Przygotować kruszonkę.  Masło pokroić w kostkę, wymieszać palcami ze zmielonymi orzechami, tak aby powstałą kruszonka.  Następnie dodać cukier i wymieszać.

Ciasto francuskie rozmrozić, rozwałkować.  Wykroić okręgi, tak aby wyłożyć nimi foremki na tartaletki.  Kiedy ciasto jest już w foremkach, wyłożyć na nie podduszone nadzienie.  Na nadzienie wyłożyć kruszonkę.  Piec w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez około 25 minut.

 

tartaletki dyniowe

/wydrukuj przepis/

Tagi: cynamon dynia
11:56, kabamaiga , Desery
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 71