sto kolorów kuchni

Blog przeniesiony: http: stokolorowkuchni.blogspot.com

Wpis

wtorek, 26 stycznia 2016

City Trail - Lublin, 23.01.2016

Na dworze około - 10, piękny śnieg, słońce i zamarznięty Zalew Zemborzycki (Ursa specjalnie dla Ciebie zdjęcie z wędkarzami).  W takich okolicznościach po raz 4 ścigaliśmy się na City Trail w Lublinie w tym sezonie.  Tym razem syn nie uczestniczył w wolontariacie z powodu balu, który czekał go tego dnia po południu, a córka nie mogła biegać z powody choroby.  

Zalew zemborzycki

Dojechałam z synem akurat w chwili gdy zaczynał się pierwszy bieg z serii juniorskiej.  Pomimo mrozu była spora grupa najmłodszych uczestników.   Kiedy odbieraliśmy swoje numery było tak zimno, że zamarzły długopisy i musieliśmy podpisać się ołówkami.  Mieliśmy chwilę czasu więc zrobiliśmy małą rozgrzewkę po trasie biegu kategorii D4.  Zaraz po 10 syn stanął na starcie.  Założenie było jedno - nie skręcić nogi przed balem (no i oczywiście wygrać ;) ).  Udało się jedno i drugie. To już trzecie jego zwycięstwo w tej serii.

city_trail_styczen

Podczas tego biegu podeszła do mnie czytelniczka bloga, Kramika, która swoimi komentarzami zmobilizowała mnie do napisania poprzedniej relacji z biegu.  Przemiła osoba.  Jej syn też brał udział w biegu i zajął 3 miejsce w swojej kategorii.  Gratulacje.

Potem chwila przerwy przed biegiem głównym, więc w ramach rozgrzewki mała przebieżka z kolegą.  Było mi tak potwornie zimno, że zamarzł mi nos.  Miałam wrażenie, że zaraz mi odpadnie.  Obawiałam się, że jednak źle się ubrałam.   Zmarzły mi też ręce, ale tutaj poratował mnie syn.  Zamienił się ze mną rękawiczkami i było dobrze.  Na linii startu zobaczyłam biegacza w krótkich spodenkach. Wzbudzał ogólne zainteresowanie (a może raczej zdziwienie).  O 11 ruszyliśmy.  Nie pędziłam, bo wiedziałam, że pod śniegiem kryje się gdzieniegdzie lód oraz korzenie, mnóstwo korzeni.  Pierwszy kilometr w tempie około 5:45 (nie wiem dokładnie, bo włączyłam telefon chwilę przed startem), drugi trochę szybciej 5:40, a czwarty o dziwo 4:44.  Dawno nie przebiegłam kilometra w takim tempie.  Czas końcowy może nie zachwyca, ale wstydzić się nie ma czego: brutto 26:26, netto 26:14.  Tym sposobem cykl mam już zaliczony i to jakiej pięknej scenerii.

 

zalew_zemborzycki_styczen_16

 

Print

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kabamaiga
Czas publikacji:
wtorek, 26 stycznia 2016 08:00

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Kramika napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2016/01/26 09:23:26:

    Hej, no zimno było okropnie, ale chcialo mi sie skakac do gory z radosci! Z emocji, że zawody, że zima przepiekna, że poznam Kabę, ze moje dzieci tak bardzo chciały biegać! Jak przypielismy numery to myslałam ze pofruną... W końcu dwoch najstarszych zajeło w klasyfikacji drugie miejsca w swoich kategoriach wiekowych (bo jak sie okazało dziewczynki liczone są osobno) i to jeszcze bardziej je zmotywowało żeby biegać i ze są dobre! Mój trzeci synek był 6-ty, ale nie ostatni!! Natomiast córka nie biegała bo była chora. Jak myślę o bieganiu to aż mi sie coś robi żeby biegać... Najlepsze ze mój mąż , ktory patrzył na mój entuzjazm sceptycznie to po zawodach kazał kupić sobie buty do biegania i oświadczył, że też bedzie biegał. Jejku jak to bieganie zmienia życie !!! Dzięki Kaba!!!!

  • bernadettap napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/26 10:26:00:

    Super, że wystartowałaś. I to w taką pogodę, z bolącą pachwiną, taki czas :) Jeszcze raz gratulacje ! I oczywiście dla Młodego również :)

  • Gość juancruz napisał(a) z *.usr.onet.pl komentarz datowany na 2016/01/26 14:45:39:

    Wariaci ;) a tak naprawde, to gratulacje za bardzo fajne wyniki!

  • Gość Kramika napisał(a) z *.dynamic.mm.pl komentarz datowany na 2016/01/26 17:41:18:

    Tak gratulacje Kaba, dla mnie i tak jesteś mistrzynią w bieganiu :)))

  • kabamaiga napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/26 18:25:19:

    Kramika super. Strasznie się cieszę. No to wygląda na to, że będziemy się od czasu do czasu spotykać :)
    Bernadeta odpuścić nie mogłam, przynajmniej już cykl zaliczony.
    Janek a Ty niby taki normalny? Oj coś nie wydaje mi się ;)

  • Gość mama napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2016/01/26 22:51:12:

    Jest mi zimno od samego czytania...brrrrrrrrrr..... Nic nie słyszałam o bolącej pachwinie...ale to chyba nie przypadek??????????nie z roztargnienia? kiedy Hania zaśpiewała mi tydzień przed Dniem Babci piosenki okolicznościowe powiedziała upsss wygadałam się..... to miała być tajemnica.....

  • jolantaszyndlarewicz napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/27 17:44:27:

    Kochana jestem z Ciebie dumna:). Gratuluję również Synowi, Karmice oraz Jej dziecięciu:) .... napisz mi Kabuś co oznacza w bieganiu czas netto i brutto?

  • kabamaiga napisał(a) komentarz datowany na 2016/01/27 21:07:15:

    Jolu czas brutto jest liczony od wystrzału do chwili przebiegnięcia linii mety. Czas netto od momentu przekroczenia linii startu do przebiegnięcia linii mety. Czyli netto to ten faktyczny, w którym biegniesz dany dystans.

  • Gość URSA napisał(a) z *.ip.adsl.co.za komentarz datowany na 2016/01/28 19:11:24:

    ........Kaba.......piękniej już nie mogło być.......ach, ach, ach tyle tylko dodać mogę.....
    ......wielkie DZIĘKI za wędkarzy.......hihi.......no właśnie coś podobnego mam na ścianie... ale dzień był pochmurny więc cienia nie ma..........kurczę........ wpis fantastyczny....... .........minus "dyszka", ja wiem, że wszyscy jękną, ale pogoda super.......
    .... choć długopisy stanęły.......pomarźliście troszkę, to efekt cudowny w wynikach.......
    .....a jakie fajne komentarze pod spodem........ja dopiero dziś wpisuję ,bo coś internet nam ostatnio w dzielnicy poprawiali, i jakoś z przerwami działał.........ale jestem.......
    ......wam para "buchała" podczas biegu ......hihi..... a ja siedzę w oparach zapachowych na komary........bo te "dziady" ostatnio tak tną, że nie ma siły na nie......hehehe.......a takie mrozisko zdrowo by je przymroziło....... i byłby spokój........O.......i już.........
    ......uściski, ursa, kpd
    p.s. mój butternut rośnie, ma nawet kwiatki, tylko coś bidule po przekwitnięciu odpadają, bo znajduję obok.......padnięte.........ale, coś mi się zdaje.........hihi........że te moje psie "nyguski" je sobie podskubują........miniaturową różyczkę, a jakże, też sobie wcinają, kwiatki mlecza i liście też mają powodzenie........hahaha........miałam kilka fiołków w tym roku tylko, bo jeden "sierściuszek" od razu wyniuchał co dobre, i w grudniu każdego ranka wręcz przeszukiwał między liśćmi, gdzie są kwiatki....
    p.s........bieganie jest super.......bo zdrowo zaraźliwe......haha........jak Kramika komentuje.......

Dodaj komentarz

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie zdjęcia są moją własnością. Kopiowanie i umieszczanie w innych miejscach jest odpłatne.




Kontakt: kabamaiga@gmail.com


Teraz w kuchni


Można mnie tutaj znaleźć

Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

Top Blogi

Smaczneblogi.pl