Wpisy

  • sobota, 30 kwietnia 2016
  • piątek, 08 kwietnia 2016
    • Mleko jaglano - słonecznikowe

      Jeszcze w zimie kupiłam książkę "Jaglany detoks" Marka Zaremby.  Kupiłam i zaczęłam lekturę.  Początkowo byłam zachwycona, w miarę czytania coraz bardziej miałam wrażenie jakbym czytała wydawnictwo jakiejś sekty.  Nie byłam w stanie przebrnąć przez całą książkę.  Przynajmniej na razie.  Jednak jest w niej sporo wartościowych informacji (np. o naturze termicznej pokarmów) i generalnie sama idea jaglanego detoksu do mnie przemawia.  Na razie nie zdecydowałam się na pełny detoks, ale jemy kaszy zdecydowanie więcej.  Samo mleko jest dość smaczne. Idealne do porannej jaglanki czy koktajlu.  Zrobiłam z nim nawet kawę.  Mleko pięknie się spieniło.  Oczywiście smak kawy lekko zmodyfikowany, ale nie było źle.

       

      mleko_jaglanosonecznikowe_1

       

      Składniki:

      • 1,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
      • 1/3 szklanki nasion słonecznika
      • 1 daktyl
      • szczypta soli morskiej lub himalajskiej
      • 2,5 szklanki wody źródlanej
      • szczypta kardamonu (opcjonalnie, nie dałam)

       

      Wykonanie:

      Kaszę, słonecznik, daktyla i sól włożyć do kielicha blendera.  Dolać wodę i dokładnie zmiksować.  Przecedzić przez sitko (lub sitko wyłożone gazą).  Przy przecedzaniu tylko przez sitko mleko będzie bardziej gęste, a przy użyciu gazy, będzie bardziej wodniste.  Opcjonalnie (np. do koktajli) można zrezygnować z przecedzania, dzięki czemu koktajle będą gęste.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Mleko jaglano - słonecznikowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      piątek, 08 kwietnia 2016 08:00
  • środa, 06 kwietnia 2016
    • Czekoladowy pudding jaglany

      Taki pudding jest dobry na każdą okazję (no może bez przesady).  Spokojnie może służyć jako pierwsze śniadanie, jedzony jeszcze na ciepło.  Możecie zabrać go też do pracy i zjeść na zimno na drugie śniadanie.  A jeżeli będziecie mieli ochotę na coś słodkiego po południu, też się nadaje.  Do tego przygotowuje się go w kilka minut.

       

      czekoladowy_pudding_jaglany

       

      Składniki:

      • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
      • 1 banan
      • 1/2  łyżeczki karobu (ew. kakao)
      • pomarańcza

       

      Wykonanie:

      W garnku uprażyć kaszę, aż zacznie pachnieć lekko orzechowo.  Zalać 1 szklanką wrzątku (uwaga, bo może zacząć mocno bulgotać, warto więc na moment wlewania wrzątku, zdjąć garnek z ognia).  Dodać szczyptę soli morskiej i gotować na małym ogniu około 10 minut.  Ugotowaną kaszę przełożyć do kielicha blendera.  Dodać pokrojonego banana i karob (lub kakao).  Zmiksować.  Można dolać odrobinę mleka jaglanego, żeby masa nie była zbyt gęsta.  Udekorować pomarańczą.

       

      czekoladowy_pudding_jaglany_1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Czekoladowy pudding jaglany”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      środa, 06 kwietnia 2016 08:45
  • piątek, 01 kwietnia 2016
    • Chleb orkiszowy na zakwasie

      Firmowy chleb z Piekarni po godzinach.  Ile to lat już minęło od czasu kiedy Tatter, Polka i Margot uczyły nas jak piec chleby? Wtedy w miarę na bieżąco odrabiałam lekcje, a teraz po latach wróciłam od firmowego przepisu zmieniając tylko mąkę na orkiszową.  W ubiegłym miesiącu piekłam ten chleb kilka razy, tak nam posmakował.

       

      TPM_Sourdough

       

      Składniki:

      • 200 g zakwasu żytniego razowego
      • 290 g wody
      • 400 g jasnej mąki orkiszowej
      • 100 g mąki orkiszowej razowej
      • 1/2 łyżeczki drożdży instant (opcjonalnie)
      • 12g soli
       
      Wykonanie:
      Zakwas, wodę, mąki i opcjonalnie drożdże wymieszać w misie i odstawić na 20 minut.  Po tym czasie dodać sól i wyrobić dość mokre ciasto.  Misę z wyrobionym ciastem przykryć i odstawić na 2 godziny w ciepłe miejsce do wyrastania.  Po godzinie ciasto złożyć.
      Ciasto wyjąć, dokładnie odgazować i uformować bochenek (okrągły lub podłużny).  Przełożyć do kosza do wyrastania, nakryć ściereczką i wsunąć do foliowej torby.  Odstawić w ciepłe miejsce do wyrastania (w zależności od mocy zakwasu i tego czy dodaliśmy drożdże chleb wyrasta od 1,5 h do kilku godzin).  
      Piekarnik (u mnie z kamieniem) rozgrzać do 220 stopni (w oryginale 250, ale mój piekarnik dość mocno grzeje).  Wstawić na dno garnuszek z wodą.  Do rozgrzanego piekarnika wsunąć nacięty chleb (używam łopaty do chleba).  Piec przez 10 minut.  Następnie zmniejszyć temperaturę do 200 stopni (w oryginale 230) i piec około 25 minut. Upieczony chleb będzie można postukać od spodu.  Ostudzić przed krojeniem.
       
      TPM_Sourdough_1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Chleb orkiszowy na zakwasie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      piątek, 01 kwietnia 2016 08:43
  • czwartek, 24 marca 2016
    • Babeczki orzechowe

      Te babeczki upiekłam rok temu specjalnie z myślą o wielkanocnym koszyczku.  Okazało się jednak być tak dobre, że nie doczekały już Wielkanocnej Niedzieli.  Dziewczynki prześcigały się w jedzeniu.  Aż żałowałam, że zrobiłam ich tylko kilka.

       

      IMG_61491

       

      Składniki:

      • 200 g mąki
      • 150 g orzechów (laskowych, włoskich)
      • 4 jajka
      • 150 g masła
      • 0,5 szklanki cukru
      • 2 łyżki cukru waniliowego domowego
      • 2 łyżeczki proszku do pieczenia

       

      Wykonanie:

       Orzechy drobno posiekać, lub zmielić na mąkę.  Do miski wsypać mąkę, zmielone orzechy i proszek i wymieszać.  W misie robota utrzeć masło z cukrem i dodawać pojedynczo jajka, ucierają za każdym razem.  Dodać mąkę z orzechami i proszkiem i wymieszać.  Ciasto przełożyć do foremek (u mnie silikonowe).  Piec w 180 stopniach przez około 30 minut (do suchego patyczka).  Po przestudzeniu można polać lukrem lub rozpuszczoną czekoladą.

       

      IMG_61531

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Babeczki orzechowe ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 marca 2016 08:00
  • środa, 23 marca 2016
    • Bieg Zielonych Sznurowadeł - czyli mój 13 km półmaraton

      Ostatnie dni oficjalnej zimy lub pierwsze wiosny miały rozpocząć się na biegowo.  Półmaraton w Puławach traktowałam jako długie wybieganie przed majowym maratonem i sprawdzenie jak to mi się teraz biega.

      Na zawody pojechałam z Darkiem i Michałem (z drużyny Run_Helpers).  Ponieważ Darek był tak dobry i dzień wcześniej odebrał nasze pakiety, ominęło nas długie stanie po ich odbiór.  Zdążyliśmy przed startem wypić ciepłą herbatę (bo było zimno, chociaż słonecznie), trochę potruchtać i wziąć udział we wspólnej rozgrzewce.  Stanęliśmy na starcie. Michał bardziej z przodu, bo celował w około 1:50, a ja z Darkiem nieco z tyłu.  Strzał i pobiegliśmy.  Jeszcze na pierwszym kilometrze zobaczyliśmy Asię i Adama i od tej pory biegliśmy we czwórkę. Uśmiechy, żarty, robiło  się coraz cieplej. Trzeba było zdjąć rękawiczki, a czapkę zamienić na buffa i było dobrze.  Trasa płaska, z niewielkimi podbiegami i zbiegami na wał co kilka kilometrów.  O ile te kilkumetrowe podbiegi nie sprawiały mi kłopotu, to na zbiegach zaczynałam czuć kolano; delikatnie, ale jednak.  Około 5 km dołączył do nas pan.  60-latek, który rok temu przebiegł lubelski maraton i w tym roku planował przebiec go ponownie.  Okazało się, że Nocną Dychę pokonaliśmy mniej więcej w tym samym czasie.  Wielki podziw i szacunek dla Pana.

       zielone_sznurowada

      Zdjęcie ze strony Fundacja BezMiar

       

      Do nawrotki na 10 km dobiegliśmy wspólnie.  A tam czyhał na mnie zbieg.  Właśnie na nim poczułam, że z kolanem nie jest dobrze.  Asia z Adamem oraz nasz pan towarzysz powoli oddalali się od nas.  Darek nadal biegł koło mnie, ale czułam, że może biec szybciej.  Powiedziałam mu, żeby leciał, bo ja nie dam rady.  Na pewno nie w tym tempie.  Od tej chwili coraz więcej osób mnie wyprzedzało.  Po kilkunastu metrach zaczęłam iść.  W głowie kotłowały się myśli, czy biec mimo wszystko, czy jednak przerwać bieg.  Po krótkim marszu spróbowałam pobiec, ale niestety kolano nie pozwoliło.  Tuż przed 13 km doszłam wreszcie do grupy wolontariuszy i podjęłam męską decyzję.  Nie biegnę dalej.  Trudno.  Kolano ważniejsze.  Wolontariusze zadzwonili od organizatorów po transport dla mnie (Tutaj mała uwaga.  Chłopaki bardzo sympatyczni, uczynni i pomocni, ale nie wiedzieli gdzie są.  Cała trasa była wzdłuż Wisły, więc trudno było określić precyzyjnie.  To ja im powiedziałam, który to kilometr.  A co by było gdyby ktoś stracił przytomność?  Myślę, że można wolontariuszom powiedzieć w jaki sposób mają informować służby ratownicze gdzie mają przyjechać).  Po kilkunastu minutach przyjechała karetka. Panowie obejrzeli kolano i zaproponowali zastrzyk przeciwbólowy, bo nic więcej nie mieli.  Za zastrzyk podziękowałam, bo nie był to ból nie do zniesienia.  Zostałam odwieziona na start.  Tam zobaczyłam już Michała, który już ukończył bieg z pięknym czasem 1:37:51.  Za kilka minut na metę dobiegli Asia i Adam.   Asia zadebiutowała na maratonie z czasem 1:52:18.  Kilka minut później na mecie pojawił się Darek, który złamał 2 godziny.  Gratulacje dla wszystkich, bo takich debiutów tylko pozazdrościć.

      Cudownie biegło się te 10 km i tylko troszkę szkoda, że skończyło się jak się skończyło.  No nic.  Na szczęście nie była to moja pierwsza połówka, chociaż był to pierwszy (i mam nadzieję ostatni) nieukończony bieg.

       

      A na zdjęciu cała ekipa Run Helpersów biegnąca półmaraton.

      zielone_szunrowada_run_helpres

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Bieg Zielonych Sznurowadeł - czyli mój 13 km półmaraton”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      środa, 23 marca 2016 08:30
  • czwartek, 10 marca 2016
    • Pascha orzechowa

      Co roku na Wielkanoc staram się przygotować paschę.  To moje ulubione ciasto.  Bez mąki, za to z dużą ilością bakalii. Tę przygotowałam z 1,5 l mleka prosto od krowy.  Wyszła idealna, dodatek mielonych orzechów świetnie podkręcił smak ciasta.  Zdecydowanie lepiej niż dodatek kawałków orzechów.

       

      pascha_orzechowa

       

      Składniki:

      • 1,5 l mleka (świeżego, nie UHT)
      • 6 jajek
      • 2 laski wanilii
      • 100 g cukru pudru
      • 300 g śmietany
      • 200 g masła
      • 60 g mielonych orzechów włoskich
      • garść suszonej żurawiny
      • garść rodzynek
      • garść kandyzowanej skórki pomarańczowej

       

       

      Wykonanie:

      Mleko zagotować z rozciętymi laskami wanilii.  Jajka wymieszać w misce ze śmietaną.  Kiedy mleko zacznie się gotować wyjąć wanilię i wlać mieszankę jajeczną.  Gotować na małym ogniu cały czas mieszając aż mleko się zwarzy.  Kiedy twaróg oddzieli się od serwatki odcedzić twaróg i wyłożyć na sitko wyłożone gazą.  Odstawić na około 30 minut, żeby dokładnie go odcedzić.

      Miękkie masło utrzeć z cukrem.  Dodawać po łyżce ostudzonego twarogu cały czas ucierając.  Do gotowej masy dodać mielone orzechy, żurawinę i rodzynki.  Wymieszać.  Dużą miskę wyłożyć gazą.  Przełożyć gotową masę i dokładnie docisnąć.  Przykryć z wierzchu gazą i przykryć czymś ciężkim.  Odstawić na noc do lodówki.   Następnego dnia wyjąć gotową paschę z miski i ewentualnie udekorować.

       

       

       pascha_orzechowa_1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Pascha orzechowa”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 marca 2016 08:00
  • poniedziałek, 07 marca 2016
    • Biała kiełbasa w sosie piwnym

      Pierwszy raz robiłam kiełbasę w ten sposób.  Męskiej części rodziny przypadła do gustu.  Niestety niekoniecznie posmakowała młodszej damskiej części.  Kiełbasa spokojnie może znaleźć się na stole w Wielkanoc, ale też i innego dnia.

       

       biaa_kiebasa_w_sosie_piwnym

       

      Składniki:

      • 500 g surowej białej kiełbasy
      • 1/2 litra piwa
      • 2 cebule
      • 3 ząbki czosnku
      • 2 łyżki mąki
      • 4 łyżki masła
      • sól, pieprz
      • olej

       

      Wykonanie:

      Piwo wlać do garnka i zagotować.  Włożyć kiełbasę, obrany 1 ząbek czosnku i 1 cebulę pokrojoną w grube plastry.  Gotować na małym ogniu przez około 20 minut.  Przykryć i odstawić na 30 minut.  Wyjąć kiełbasę.

      Na patelni roztopić masło.  Dodać mąkę i wymieszać tak, aby powstała zasmażka.  Dodać posiekaną cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek.  Zasmażkę wymieszać z piwem, w którym gotowała się kiełbasa.  Doprawić solą i pieprzem. 

      Kiełbasę naciąć i zrumienić na oleju. Przełożyć do naczynia do zapiekania i zalać sosem piwnym.  Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około kwadrans.  Podawać na ciepło z sosem.

       

      biaa_kiebasa_w_sosie_piwnym_1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Biała kiełbasa w sosie piwnym ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 marca 2016 08:00
  • czwartek, 03 marca 2016
    • Hummus buraczany

      Nie da się ukryć, że uwielbiam hummus.  Nie jem go jednak zbyt często, bo poza mną nikt w domu za nim nie przepada.  Jak go zrobię, to potem jem, jem i jem, aż mam w końcu dość.  Aż do następnego razu.  Wersja buraczana kusiła od dawna. Najbardziej ze względu na kolor.  Jak się okazało smak też cudowny.

       

      hummus_buraczany

       

      Składniki:

      • 1 puszka ciecierzycy / ok 300 g ugotowanej ciecierzycy
      • 2 - 3 ząbki czosnku
      • 1 burak (ugotowany lub upieczony)
      • 1 - 2 łyżki pasty tahini
      • 1 łyżka soku z cytryny
      • sól, pieprz
      • ew. woda

       

      • Sezam, natka, oliwa pietruszki do podania

       

      Wykonanie:

      Buraka obrać i pokroić na kawałki.  Do misy blendera dodać wszystkie składniki i miksować przez kilka minut, aż masa będzie gładka.  W razie potrzeby dolać odrobinę wody.  Doprawić do smaku solą i pieprzem.   Przełożyć do naczynia.  Polać odrobiną oliwy, posypać natką pietruszki i uprażonym sezamem.

       

      hummus_buraczany_2

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Hummus buraczany”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 marca 2016 08:30
  • wtorek, 01 marca 2016
    • Tropem Wilczym - 28.02.2016

      28 lutego w całej Polsce odbyły się biegi upamiętniające żołnierzy wyklętych.  W Lublinie bieg odbywał się w Parku Saskim, na dwóch dystansach.  Pierwszy był krótszy - 1963 m (1963 r to data śmierci ostatniego z żołnierzy wyklętych), drugi to 3 pętle na tej samej trasie, czyli 5889 m.  Zarówno syn jak i ja wybraliśmy dłuższy dystans.

      Pogoda tego dnia nie dopisywała.  Padał lekki deszcz i było dość chłodno.  Wydawało mi się, że po ścieżki w parku będą przyjazne, ale jak się okazało na części z nich było straszne błoto i kałuże. Nie miałam też większych planów związanych z biegiem tym bardziej, że dzień wcześniej spadłam z krzesła i trochę się potłukłam. Planowałam po prostu pobiec w miarę równo, bez większego wysiłku.

      Na starcie syn ustawił się z przodu, a ja parę metrów za nim, koło Darka i Tomka.  Wystartowaliśmy o 12.  Bieg zaczynał się od podbiegu o długości ok 400 m. Potem to z górki, to pod górkę, w prawo, w lewo i tak na okrągło.  Lecieliśmy we trójkę, z Darkiem (jak poprzednie dwa biegi) i Tomkiem.  Pierwsze okrążenie dość spokojnie, bez nerwów pokonaliśmy w czasie nieco większym niż 10 minut.   Potem kolejne w 9 min 50 s.  W międzyczasie zobaczyłam gdzieś z przodu syna. Był sporo przede mną, a to dobrze wróżyło.  Na trzecim podbiegu chłopaki podobno poczuli niemoc, ale dalej biegliśmy we trójkę.  Wiedziałam, że nie jest źle, bo miałam jeszcze trochę siły, a najgorszy podbieg był już za nami.  Przed metą złapaliśmy się za ręce w wbiegliśmy razem z czasem netto 29:16.  Przed biegiem, gdzieś w głębi liczyłam na czas poniżej 30 minut, ale nie sądziłam, że się uda.  Udało się.  Kolejny raz okazało się, że bieganie  w towarzystwie to jest to.  Chłopaki bardzo dziękuję za wspólny bieg i polecam się na przyszłość.  Mam wrażenie, że w kupie jakoś mniej boli ;)

       

      12790972_974137629339254_4504344721853873146_nZdjęcie od TVP 3 Lublin

       

      run_helpersi2

       Zdjęcie od  Maraton Lubelski.

      Syn dobiegł dużo wcześniej, bo z czasem netto 24:11, jako 24 osoba.  Super, prawda?

      Po biegu kilka zdjęć z ekipą Run_Helpersów, kilka miłych rozmów i poszliśmy zobaczyć wyniki.  Okazało się, że syn dobiegł jako 7 w swojej kategorii.  Początkowo nie sprawdzałam mojego czasu, ale w końcu wróciłam i sprawdziłam.  Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że dobiegłam jako 9 kobieta i 4 w mojej kategorii wiekowej.  Ponieważ jedna z pań z mojej kategorii dobiegła jako trzecia ze wszystkich pań, ja stanęłam na podium w K30.  Nie mogłam w to uwierzyć.  Pierwszy raz.  Niesamowite wrażenie, mówię Wam.

       

      podium 

      Zdjęcie od Maraton Lubelski

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Tropem Wilczym - 28.02.2016”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      kabamaiga
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 marca 2016 08:00

Kalendarz

Maj 2016

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie zdjęcia są moją własnością. Kopiowanie i umieszczanie w innych miejscach jest odpłatne.




Kontakt: kabamaiga@gmail.com


Teraz w kuchni


Można mnie tutaj znaleźć

Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

my foodgawker gallery

Top Blogi

Smaczneblogi.pl