Witam gościa na tej stronie








sobota, 21 listopada 2009

Przepis na ten chlebek znalazłam u Liski.  I odkąd go zrobiłam pierwszy raz powracam dość często. Można by nawet powiedzieć, że to nasz taki czwartkowy chlebek.  A dlaczego?  A to dlatego, że w czwartek idę do pracy na krócej, akurat na tyle, że chlebek mogę rano wyrobić, wstawić do wyrastania, a jak wracam pakuję tylko do piekarnika i gotowe. A po wyjęciu uczta. Bo chlebek ma niesamowity smak. Cudne, prawda?

 

najlatwiejszy chleb zytni

Dzień przed pieczeniem:

1 łyżka zakwasu żytniego  (dokarmionego 10-12 godzin wcześniej)
150 ml wody
150 g mąki żytniej chlebowej typ 720

Po 12-18 godzinach dodajemy:

380 g mąki żytniej chlebowej typ 720
1,5 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki drożdży instant (opcjonalnie)
200 ml wody w temp pokojowej
50 g prażonego słonecznika (
Rozgrzać suchą patelnię. Wsypać pestki słonecznika i prażyć je na złoto, ciągle mieszając. Zajmie to ok. 5 minut.)



Wykonanie:

Wszystkie składniki oprócz pestek łączymy za pomocą miksera lub łyżki. Nie należy miksować zbyt długo. Na końcu dodajemy uprażony i ostudzony słonecznik.
Przełożyć ciasto do keksówki o długości 26-30 cm wysmarowanej oliwą i wysypanej otrębami żytnimi. Przykryć folią spożywczą i odstawic do wyrastania. W zależności od temperatury, zajmie to 2-6 godzin (mój rośnie zawsze około 6 godzin).
Chleb mniej więcej podwoi swoją objętość. Nie należy wstawiać do piekarnika niewyrośniętego chleba.
Wstawić do zimnego piekarnika, nastawić temp. 230 st C. Po 30 minutach zmniejszyć do 210 st i piec jeszcze ok 30 minut.
Warto po ok. 30 minutach od wstawienia chleba sprawdzić, jak się piecze, ponieważ czas pieczenia zależy tu przede wszystkim od tego, jak szybko nagrzewa się piekarnik. Jeśli chleb za bardzo rumieni się z wierzchu, należy przykryć go folią aluminiową i dopiekać pod nią.
Ostudzić na kuchennej kratce.

 

najlatwiejszy chleb zytni1

środa, 18 listopada 2009

Omlety nie kojarzyły mi się zbyt dobrze.  Pamiętam z dzieciństwa, że ich nie lubiłam i prawie nigdy nie jadłam (zresztą tak jak jajka sadzonego).  resztą jajecznych dań uwielbiałam.  A przy okazji plażowania odkryłam, że to smak zdecydowanie dla mnie.  Nie wiem, czy dorosłam i zmieniłam upodobania smakowe, czy też te omlety, które jadam teraz, a są zawsze z jakimiś dodatkami po prostu są lepsze niż taki postne, z samych jaj.  Bądź co bądź odkrywam co raz to inne wersje omletowego raju.

Przepis na ten omlet znalazłam u Nigelli.  Nigella poleca wsadzenie omletu pod koniec pod rozgrzaną grzałkę  grilla w piekarniku, ale ja pominęłam.  Doszłam do wniosu, że szkoda marnować tyle energii skoro do tej pory jadłam omlety bez tego i były OK.

A smak?  Super, rewelacja i nie wiem co jeszcze

 

omlet masala2

Składniki:

1 łyżeczka oleju roślinnego

1 drobno posiekana dymka (może być też zwykła cebula)

1-2 papryczki czili

1 drobno posiekany ząbek czosnku

1/4 łyżeczki kurkumy

1 łyżeczka mielonych nasion kolendry (nie dałam)

1 łyżeczka mielonego kuminu

2 lekko ubite jajka (ja dałam 3)

Nigella poleca zmienianie składników i na przykład dodanie startego imbiru (ja dawałam 1/2 łyżeczki) lub posiekaną miętę (ja dawałam 2 świeże listki)

Wykonanie:

Rozgrzać grzałkę grill w piekarniku (ja pominełam)

Na patelni przeznaczonej do zapiekania (średnica 20-25 cm) podsmażyć na oleju do miękkości dymkę, chili, czosnek i kurkumę.  Dodać pozostałe przyprawy i smażyć minutę, od czasu do czasu mieszając, a następnie wlać lekko ubite jajka i równomiernie rozprowadzić po patelni.

Gdy omlet się zetnie przełożyć patelnię do piekarnika pod górną grzałkę dla ostatecznego przypieczenia (ja tego nie robiłam).  Można podować na talerzu lub z chlebkami chapatti.

omlet masala

 

omlet masala1

poniedziałek, 16 listopada 2009

Jak się zaparłam to dałam radę i z bułeczkami.  Wcale nie żałuję.  Małżonek stwierdził, że takie, to mogę robić non stop :).  Małgosiu wielkie dzięki za wspaniałe przepisy.

Bułeczki urosły niesamowicie, a w smaku - poezja (chociaż chyba jednak chlebek z WP #51 jest moim faworytem).

Wp

bułeczki Gordona

Składniki:

7g (1 op.) drożdży instant (lub 15g świeżych) - ja dałam instant
275 ml letniej wody
225g mąki pszennej razowej
225g mąki pszennej (białej)
1 ½ łyżeczki soli morskiej
50g dowolnej mieszanki ziaren (np. sezamu, dyni, słonecznika, siemienia, maku)
3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki płynnego miodu
2 łyżki mleka do posmarowania


Wykonanie:

Jeśli używasz drożdży świeżych: do 4 łyżek letniej wody wkruszyć drożdże, zamieszać i odstawić na kilka minut.

Mąkę przesiać do dużej miski. Wsypać suszone drożdże (lub wlać przygotowany rozczyn). Wlać oliwę, miód i wodę, dodać sól. Zamieszać drewnianą łyżką, a następnie wyrabiać, dodając mąki, gdyby ciasto było zbyt wilgotne. Wsypać mieszankę ziaren i dalej wyrabiać. Ciasto powinno być miękkie, ale nie klejące.
Wyjąć ciasto na posypany mąką blat, uformować kulę i ugniatać przez 5-10 min., aż ciasto będzie gładkie.
Włożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę by podwoiło objętość.
Wyrośnięte ciasto znów wyjąć na blat, odgazować. Podzielić na 9 równych części i z każdej uformować kulkę. Ułożyć je na wyłożonej pergaminem blasze. Przykryć czystą ściereczką i odstawić na ponowne zwiększenie objętości. Posmarować z wierzchu mlekiem.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 200 st.C. ok. 20min. Wystudzić na kratce.

 

bułeczki Gordona1

09:20, kabamaiga , Pieczywo
Link Komentarze (7) »
sobota, 14 listopada 2009

Udało mi się :)  Pierwszy raz uczestniczę w Weekendowej Piekarni.  No ale skoro gospodynią jest Małgosia, to nie mogłam sobie odpuscić.  Z trzech propozycji wybrałam (na razie) chleb na zakwasie, a to dlatego, że ostatnio jestem na fali pieczenia zakwasowców, chyba się uzależniłam :).  Przepis na chleb Małgosi znalazła u Zorry .  A że chleb jak pisała Małosia wpasowuje się w Orzechowy Tydzień to ja też go tam zamieszczam.

Chlebek jest cudowny, ma niesamowity kolor w środku (chyba to z powodu zakwasu), mięciutki, ale nie za bardzo.  Bochenek jest dośc duży a i tak mimo to na kolację zjedliśmy prawie pół.  Zrobię go i to jeszcze nie raz, tylko dodam odpowiednią ilość orzechów.

WP 51

 

 

chleb orzechowy

 

Składniki:

proporcje na 1 spory bochenek

270g aktywnego zakwasu (używałam żytniego)
7g świeżych drożdży (dawałam 1 łyżeczkę instant)
1 ugotowany ziemniak (+/- 200g) – dobrze rozgnieciony (u mnie były to 4 małe ziemnaczki)
450g białej mąki pszennej
150g mąki pszennej razowej
ok. 330g wody
14g soli
75g orzechów włoskich, grubo pokrojonych
75g orzechów laskowych, grubo pokrojonych (nie dałam, bo nie miałam)


Wykonanie:

Rozpuścić drożdże w 50g wody. Rozrobić zakwas w pozostałej wodzie (280g). Wszystkie składniki, oprócz soli, włożyć do misy miksera. Wyrabiać ciasto ok. 4 min. na niskich obrotach. Dodać sól i wyrabiać kolejne 4 min.
Przykryć misę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięta na 60-75 min. Co 30 min. odgazowywać i składać ciasto.
Uformować ciasto w podłużny bochenek, włożyć do koszyczka, przykryć i pozostawić do ponownego rośnięcia na 60min.
Rozgrzać piekarnik do 240 st.C. Bezpośrednio przed wyłożeniem bochenka do piekarnika – zrobić kilka nacięć.
Piec przez 10 min. w temp. 240st.C. Następnie otworzyć na krótką chwilę drzwiczki piekarnika by wypuścić parę. Obniżyć temperaturę do 220 st.C. i piec kolejne 10 min. Znów na moment otworzyć drzwiczki i zredukować temperaturę do 200 st.C. i w niej piec kolejych 20 min.
Studzić chleb na kratce.

chleb orzechowy1

 

chleb orzechowy2

14:16, kabamaiga , Pieczywo
Link Komentarze (6) »
czwartek, 12 listopada 2009

Jest coś cudnego w tym, że człowiek potrafi sam przygotować sobie pieczywo jak nie chce mu się iść do sklepu, albo jest już na to za późno.  Swoją drogą dziwne jest to, że często wolę sama zakasać rękawy i pougniatać ciasto niż ubracć się i przespacerowac do piekarni, z naprawdę dobrym pieczywem bo przecież od Sarzyńskiego.

A bułeczki chociaż nie wyglądają za specjalnie, były przepyszne, smakowały wszystkim, zachwycali się długo, no może nie za długo bo bułeczki szybko zniknęły.

Przepis pochodzi z "Successful Baking"

bulki słonecznikowe

Składniki:

350 g mąki pszennej chlebowej

100 g mąki pełnoziarnistej pszennej

1 saszetka drożdży instant

1 łyżeczka soli

40 g ziaren słonecznika, posiekanych

1 łyżka cukru muscovado

150 g jogurtu naturalnego

do 225 ml letniej wody


Wykonanie:

W dużej misce połączyć mąki, drożdże, sól i słonecznik.  Dodać cukier, wmieszać jagort i do 225 ml letniej wody (ja dałam dużo mniej).  Wymieszać aż do powstania miękkiego ciasta.  Wylożyć ciasto na stolnicę i wyrabiać przez około 10 minut, aż będzie gładkie i elastyczne.  Można użyć robota i wyrabiać wtedy przez około 3-4 minuty.

Ciasto włożyć do naoliwionej miski, przewracać tak, aby całe było pokryte olejem.  Przykryć folią samoprzylepną i odstawić do wyrośnięcia na 45 minut, aż podwoi swoją objętość.  W między czasia naoliwić blachę.  Wyrośnięte ciasto odgazować i zrolować na wałek.  Podzielić na 10 kawałków ostrym nożem.  Każdy kawałek uformować w bułeczkę i położyć na przygotowanej blaszce.  Bułeczki przykryć naoliwioną folią i odstawić na około 30 minut w ciepłe miejsce aż będą puszyste.  Nagrzać piekarnik do 230 stopni.  Bułeczki piec przez 15 minut, aż dobrze wyrosną i będą lekko zbrązowione (ja posmarowałam moje odrobiną wody przed wstawieniem do piekarnika).  Gotowe bułeczki przestudzić na kratce.

bulki słonecznikowe1

21:07, kabamaiga , Pieczywo
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 09 listopada 2009

Placuszki te robiłam już wiele razy bo są po prostu ulubionym śniadaniem moich dzieci.  Kiedy pokazałam ten przepis tu na blogu w lutym mag-43 zasugerował zrobienie tych placuszków na zakwasie.  Cały czas o tym pamiętałam no i teraz, kiedy wreszcie odważyłam się na wyhodowanie zakwasu, zabrałam sie do placuszkowej roboty.

Niestety musiałam jakoś kombinować.  A ponieważ nie jestem w żadnej mierze spacem od zakwasu, a wręcz przeciwnie jestem zupłenym laikiem, moja wresja jest daleko od oryginału.  Nie bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać.  Bałam się dodawać do zakwasu jogurt i zostawiac na noc, bo spodziewałam się, że na takim jedzeniu zakwas urośnie jak oszlałay.  Zorbiłam więc chyba nie do końca godną polecenia (o tym w przepisie).  Powiem tylko, że namęczyłam się strasznie przy rozmieszaniu zakwasu (następnym razem musze wymyślić innym sposób), ale efekt był super.  Placuszki wyszły pyszniutkie, znikły jak zwykle w przeciągu pół godziny.  No a do tego moja prawie 4-latka świetnie mogła potrenować władaniem nożem i widelcem.

placuszki na zakwasie

 

Składniki na zaczyn::

7,5 dag mąki pszennej razowej

2 łyżki zakwasu żytniego

3 łyżki wody

Wykonanie:

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać ręką (zaczyn będzie bardzo gęsty, aż za gęsty - trzeba to jakoś udoskonalić).  Odstawiłam w misce przykrytej folią spożywczą na noc.

 

Składniki na ciasto:

7,5 dag mąki pszennej razowej

2 łyżeczki cukru

35 dag maślanki

2 łyżki oleju

2  jajka

1 łyżeczka esencji waniliowej

szczypta soli

truskawki (ja dałam taki zamrożone, zmiksowane)


Wykonanie:

Cały zaczyn zalać maślanką i wymieszać dokładnie.  U mnie trwało do dośc długo, bo z zaczynu zrobiło się dość gęste "ciasto" i miało skorupkę.  Jednak po dokładnym wymieszaniu i namoknięciu wszystko wyglądało tak:placuszki na zakwasie1

Wmieszać mąkę, proszek, sól,  cukier, olej, jajko i esencję.  Wymieszać wszystko dokładnie łyżką. Odstawić na chwilkę.  

Na patelnię z rozgrzanym olejem wlewać po 1 łyżce ciasta i smażyć około 2minuty z jedenej i z drugiej strony (można smażyć też dowolne kształy w foremkach i wtedy dajemy ilość ciasta odpowiednią do zapełnienia foremki).  Gotowe placuszki wyłożyć na ręcznik papierowy, żeby odsączyć tłuszcz.  Podawać z truskawkami

 

placuszki na zakwasie2

 

placuszki na zakwasie3

czwartek, 05 listopada 2009

Rogaliki są wariacją na temat rogalików drożdżowych zaproponowanych przez Olciaky w ramach WC 14. Ponieważ wersja oryginalna strasznie samkowała rodzince postanowiłam zrobić je jeszcze raz ale tym razem z całej porcji.  Niestety jak się okazało, nie miałam w domu wystarczająco dużo mąki pszennej, miałam za to dość dużo pszennej razowej.  Eksperyment się udał, zdaje się z leszpym dla zdrowia skutkiem.  A że moja mama przynisła z bazarku truskawki (tak tak, o tej porze roku i to po tylko 8 zł), rogaliki nadziałam truskawkami.

rogaliki razowe

Składniki:

1 szkl. mleka

1/2 kostki masła

1/2 szkl. cukru

1/2 łyżeczki soli

1 łyżka suszonych drożdży

3 duże jajka

4 i 1/2 szkl. mąki ( ja dałam 2 szkl. mąki pszennej i 2 i 1/2 pszennej razowej)

Do posmarowania:

3 łyżki stopionego masła

Nadzienie: u mnie truskawki, ale może byc pełna dowolność

 

Wykonanie:

Drożdże wsypać do małego naczynia, dodać troszkę mąki i cukru. Mleko podgrzać, aż będzie letnie i 1/4 szklanki zalać drożdże, dobrze wymieszać i zostawić , aż zaczyn zacznie się podnosić.

Resztę (3/4 szklanki) mleka zagotować i dodać do niego masło i cukier. Odstawić do przestygnięcia. Następnie do miski wsypać mąkę, dodać rozczyn, mleko z masłem i cukrem, jajka , sól i wymieszać, aż utworzy się miękkie ciasto. Wyłożyć na stolnicę i wyrabiać dobre kilka minut, aż będzie gładkie i lśniące.

Włożyć z powrotem do miski (ja włożyłam do naoliwionej) i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 1 godzinę , aż podwoi swoją objętość. Podzielić ciasto na 3 części, z każdej wywałkowac koło o średnicy 22 cm. Posmarować roztopionym masłem, podzielić na 8 trójkątów, nakładać po 1 łyżeczce nadzienia lub po 2, 3 kawałeczki owocówi zwijać ku środkowi rogaliki. Układać na natłuszczonej blasze , posmarować masłem, przykryć i zostawić do wyrośnięcia.

Piec 8 - 10 minut, aż się zrumienią w temperaturze 200 st.C., wyjać z piekarnika i jeszcze gorące ponownie posmarować masłem. Zostawić do wystygnięcia.

Ja dodatkowo posypałam je cukrem pudrem z dodatkiem kakao

 

rogaliki razowe1

 

rogaliki razowe2

 

wtorek, 03 listopada 2009

Pisałam już o placuszkach dyniowych na słodko.  Teraz kolej na słono.  Placuszki podejrzane u Maji i jak tylko je zobaczyłam, wiedziałam, że muszę i już.  Miałam zamiar zrobić je w piątek na obiad, ale ze względu na dzieci, wygrały placuszki na słodko.  Tę wersję zrobiłam głównie ze względu na siebie, a co mi też się coś należy w końcu.  I jak dla mnie są lepsze od wersji na słodko, chociaż tamtej nic nie brakuje, nie zrozumcie mnie źle ;).

dynia z feta

 

Składniki (ja robiłam z połowy porcji):

1 kg dyni
5 łyżek maki pszennej  (dałam pszenną razową)
3 jajka  (dałam 1 duże)
250 g sera feta
3 łyżki posiekanego koperku
sól
pieprz
olej do smażenia
2 łyżki posiekanych pestek dyni

Wykonanie:

Dynie obrać, oczyścić z pestek. Miąższ pokroić w większe kawałki, oprószyć solą, odstawić na 30 min. Ser pokroić w kostkę.

Kawałki dyni osuszyć, zetrzeć na tarce, przełożyć do miski. Dodać mąkę, polowe sera, 2 łyżki koperku, wbić jajka, wyrobić na jednolita masę. Przyprawić do smaku solą i pieprzem.

Olej rozgrzać na patelni. Łyżką wkładać porcje masy dyniowo-serowej. Placki smażyć z obu stron na zloty kolor.
Placki trzymać w cieple. Przed podaniem posypać pestkami dyni, pozostałym koperkiem i serem

dynia z feta1

poniedziałek, 02 listopada 2009

Przepis zobaczyłam u Majanki, a Majanka u Szarlotki.  I całe szczęście, że tak się stało.  Po pierwsze obiad piątkowy był "z głowy", a to co z niego zostało, zostało pochłonięte przez dzieci w piątek na kolację i resztka (ta, którą widać na zdjęciach) w sobotę na śniadanko przez moją małą niejadkę.  Synio stwierdził, że to najlepsze placuszki jakie jadł w życiu :)

A ponieważ placuszki jadłam i ja (a nie jadam od września mąki pszennej) zamieniłam zwykłą mąkę pszenną na taką razową i super. Musiałam tylko dodać jej trochę więcej bo moja dynia była dość wodnista i placuszki nie były zbyt łatwe w przewracaniu.  Zdjęcia niestety są jakie są, ale aparat był w piątek poza domem, a w sobotę nie było juz za bardzo co fortografować - ale to chyba tylko rekomendacja dla placuszków.

placuszki dyniowe

 

Składniki na 20-30 szt.:

800 g obranej i rozdrobnionej dyni
60 g masła
Szklanka mąki pszennej (ja dałam razową i użyłam jej trochę więcej)
4 jajka
2 czubate łyżki cukru pudru
szczypta soli
pół łyżeczki sody oczyszczonej
Dodatkowo: cukier puder do posypania, śmietana lub jogurt, dżem, nutella, syrop klonowy


Wykonanie:

Białka z dodatkiem soli ubić na sztywną pianę. Dynię zetrzeć na grubych oczkach tarki (ja starłam na papkę). Miękkie masło utrzeć z cukrem, dodając stopniowo po jednym żółtku. Puszystą masę połączyć z dynią, przesianą mąką, wymieszać a następnie dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać. Smażyć na niewielkiej ilości oleju, formując niewielkie placuszki i rumieniąc placki z obu stron.  Posypać placuszki dowolnym dodatkiem i smacznego.

 

placuszki dyniowe2

piątek, 30 października 2009

Rzutem na taśmę uda mi się dołączyć do Festiwalu Dyni zaproponowanego przez Beę.  Nie chodzi o to, że dyni nie lubię, albo że nie wiedziałabym co zrobić.  Ja po prostu NIGDZIE nie mogłam jej dostać.  No i wreszcie wczoraj przy okazji zakupów w super-hiper zobaczyłam ogromne dynie :) Wprawdzie nie lubię kupować warzyw w takich sklepach, ale sami rozumiecie, że byłam już zdesperowana. Oczywiście od razu zabrałam się do pieczenia i smażenia.

Jednym z moich dzieł są muffinki dyniowe z przepisu Jamiego.  Zobaczyłam ten przepis jakieś 2, 3 tygodnie temu w kuchni TV i wiedziałam, że muszę i już. No i się nie pomyliłam - są przepyszne, wilgotne w środku, mięciusieńkie, chociaż jak dla mnie odrobinkę za słodkie, ale to przecież można zmienić.

muffiny dyniowe

 

Ilość na 12 muffinek (mi wyszło 24, o 5 cm spodach)

Składniki:
400 g dyni piżmowej ze skórką, w kawałkach,bez pestek (ja dałam jakąś inną i bez skórki)
350 g jasnego brązowego cukru
4 jajka
szczypta soli morskiej
300 g mąki pszennej
2 kopiaste łyżeczki proszku do pieczenia
garść pokrojonych orzechów włoskich
łyżeczka cynamonu
175 ml oliwy extra virgin

Kwaskowata polewa:
skórka otarta z jednej klementynki (dałam skórkę z pomarańczy)
skórka otarta z jednej cytryny i sok z połówki cytryny (nie dałam skórki)
140 ml zakwaszanej śmietany (dość gęstej)
2 kopiaste łyżeczki przesianego cukru pudru (ja dałam cukier z wanilią, domowej roboty)
pesteczki z jednej laski wanilii (nie dawłam z powodu cukru jaki dosypałam)


Ewentualnie: suszone kwiatki lawendy albo płatki różane, do posypania


Wykonanie:
Nagrzejcie piekarnik do temperatury 180 stopni Celsjusza. W stojak do pieczenia powkładajcie papierowe foremki do babeczek. W malakserze zmiksujcie jak najdrobniej dynię piżmową. Wsypcie cukier i wbijcie jajka. Dodajcie szczyptę soli, mąkę, proszek do pieczenia, orzechy, cynamon i oliwę i porządnie zmiksujcie. Co jakiś czas zatrzymajcie malakser i zdejmijcie masę ze ścianek gumową szpatułką. Nie przesadzajcie z miksowaniem - wystarczy, że wszystko się połączy. Nałóżcie masę do papierowych foremek. Pieczcie w nagrzanym piekarniku 20 do 25 minut (moje piekły się pół godziny). Sprawdźcie, czy babeczki są dobrze upieczone, wtykając w środek drewniany patyczek lub czubek noża - jeśli po wyjęciu jest suchy, babeczki są gotowe. Jeśli się trochę lepi, wstawcie je jeszcze na chwilę do piekarnika. Wyjmijcie babeczki z piekarnika i ustawcie na drucianej kratce do ostygnięcia.

W momencie, kiedy muffinki znajdą się w piekarniku, zabierzcie się za robienie polewy. Do miski wsypcie większość skórki z klementynki (zostawiając szczyptę do posypania), całą skórkę i sok z cytryny. Dodajcie śmietanę, cukier puder i pesteczki wanilii i porządnie wymieszajcie. Spróbujcie i zastanówcie się, czy nie trzeba dodać więcej soku z cytryny lub cukru, aby wyważyć słodycz i kwaskowaty smak. Wstawcie polewę do lodówki, a kiedy babeczki ostygną, nałóżcie na każdą trochę polewy (tyle, żeby nie ściekała na boki). Posypcie muffinki kwiatkami lawendy lub płatkami różanymi, a babeczki zyskają bardziej interesujący smak i wygląd.

 

muffiny dyniowe1

 

muffiny dyniowe2

16:11, kabamaiga , Muffinki
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12