Ostatnie wpisy
Zakładki:
Spis treści
Sto Kolorów Kuchni w mediach
To mnie inspiruje
Zaglądam
Tagi
kabamaiga@gmail.com ![]() ![]() ![]() ![]()
|
Wpisy z tagiem: miód
wtorek, 06 marca 2012
Oto sałatka, która może zawitać na Waszym Wielkanocnym stole. Nadaje się i na śniadanie i na lekki obiad (jeśli śniadanie trwało zbyt długo). Do przygotowania dressingu użyłam produktów z linii Kamis Specialitie, które dostałam ostatnio. Już niedługo pudło pełne przypraw z tej serii, będziecie mogli wygrać w konkursie. Składniki:
Wykonanie: Sałaty przekładamy do miski, dodajmy pokrojone na cząstki jajka i pomidorki, oliwki. Mieszamy delikatnie. Do słoiczka wlewamy oliwę, miód, dodajemy musztardę i zioła. Dokładnie mieszamy. Sosem polewamy sałatkę, doprawiamy do smaku solą.
środa, 29 lutego 2012
Słoik do granoli od dawna świecił pustkami. No może nie całkiem, bo na pewien czas zadomowiła się w nim bułka tarta. Co jakiś czas kupowałam płatki z myślą o granoli, ale jakoś nie wychodziło. Na szczęście się zmobilizowałam. Powody do mobilizacji były przynajmniej 3. Dostałam od teścia worek obranych orzechów włoskich, od pewnej przemiłej rodzinki dostaliśmy pudło jabłek, no i Jola pokazała swoją pierwszą granolę.
Składniki:
Wykonanie: Rozgrzać piekarnik do 170 stopni. Wszystkie suche składniki wymieszać w dużej misce. Dodać olej, miód i sok z jabłek. Wymieszać. Wyłożyć na blachę i piec około 60 minut (jeśli robimy z połowy porcji piec 40 minut). Granolę mieszać kilka razy podczas pieczenia, co około 15-20 minut. Po upieczeniu zostawić granolę w otwartym piekarniku, czekać aż wystygnie. Przełożyć do słoja lub innego pojemnika.
czwartek, 29 grudnia 2011
Zobaczyłam go na tej stronie i od razu zaczarowały mnie zdjęcia. Sceneria jak od Królowej Zimy. Zrobiłam i okazało się, że jest rzeczywiście niezwykły. Niby nic, a jednak czaruje. Twórcą drinka jest Angus Winchester. Składniki (na 1 drink):
Wykonanie: Szklankę napełniamy do połowy lodem. Do shaker'a wlewamy gin i miód, rozgnieciony kardamon i kilka rozgniecionych ziarenek pieprzu. Dokładnie mieszamy i wlewamy do szklanki. Podajemy natychmiast.
piątek, 23 grudnia 2011
Nie planowałam już wpisu na dzisiaj, ale kutia wyszła tak dobra, że musiałam ją pokazać. Pszenicę kupiłam na targu, taką specjalnie przygotowaną do kutii, dzięki temu nie musiałam jej gotować godzinami.Całość robiłam na oko, a miód dodawałam łyżka, po łyżce, tak aby nie przesłodzić dania. Moja wersja, nie zdałaby egzaminu na prawdziwą kutię, bo z pewnością nie przyklei się do sufitu. Za to nie jest przesłodzona.
Składniki:
Wykonanie: Mak zalać wrzątkiem, odstawić. Pszenicę zalać wrzątkiem, odstawić. U mnie stały przez noc. Następnego dnia ugotowałam pszenicę (trwało to około 15 - 20 minut). Mak odcedziłam i zmieliłam 3 razy w maszynce. Ostudzoną pszenicę i zmielony mak wymieszałam w misce. Dodałam żurawinę, rodzynki, pokrojone orzechy i migdały. Dodawałam po łyżce miodu i próbowałam czy jest wystarczająco słodka. Gotową kutię schłodzić.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Gdzie nie spojrzeć, tam te pierniczki. Kiedy powiedziałam dzieciom, że robię pierniczki, takie zwykłe, okrągłe, tylko się skrzywiły. No bo jak to pierniczki bez foremek? Bez całej tej zabawy? Kiedy formowałam kuleczki, przyszła córcia i przyłączyła się do pracy. Następnego dnia, kiedy pierniczki były już polukrowane, spróbowała jednego i zaraz przyszła po kolejnego. Czyli jednak mogą być takie zwykłe, bez kształtów. Przepis cytuję za Madzią i Dorotą.
Składniki (na około 30 sztuk):
Wykonanie: Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce. W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając, do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła). Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem, ale ja robiłam to łyżką), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dosypywać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje, moje stało kilka godzin na balkonie, w temperaturze około 2 - 3 stopni). Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno Wam wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto bardzo się klei najlepiej maczać ręce w wodzie - ja nie musiałam - i wtedy formować kulki, również łyżka, którą je spłaszczamy powinna być wilgotna - łyżkę maczałam w wodzie). Piec w temperaturze 180ºC przez 15 minut (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciagnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem. * jeśli nie posiadacie kandyzowanej skórki cytrynowej warto dodać skórkę otartą z dwóch cytryn Składniki na lukier:
Wykonanie: Cukier puder wsypać do miseczki. Dolewać gorącą wodę, łyżeczka po łyżeczce, mieszając i rozcierając grzbietem łyżki. Gdy lukier będzie lejący, ale nie za gęsty, maczać w nim pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru.(mi lepiej było oblewać pierniczki lukrem, używając łyżki) Kolejnego dnia lebkuchen można układać do świątecznych pudełek, są mięciutkie i gotowe do degustacji :-)
czwartek, 08 grudnia 2011
W poniedziałek przyszły do nas małe kucharki. Ponieważ rozpoczynał się V Festiwal Pierniczków u Majanki, pomyślałam, że takie wspólne pieczenie pierniczków będzie w sam raz. Dziewczynki spisały się na medal. Wałkowały, tłukły landrynki, wycinały. Ba, nawet sobie w między czasie śpiewały piosenkę o Mikołaju. Potem specjalnie brudziły nosy mąką. Atmosfera była tak cudna, że mój syn zdecydował, że może jednak zbratać się z dużo młodszymi koleżankami i przyłączył się do zabawy. Piekłyśmy pierniczki z mojego ukochanego przepisu, z dodatkiem luksusowej przyprawy. Powiem jedno - były rewelacyjne. Przypominam też o konkursie i aukcjach z kalendarzami. Składniki:
Wykonanie: Mąkę wymieszać z sodą, wsypać do miski. W garnku podgrzać miód z cukrem i przyprawą do piernika, ostudzić, wlać do mąki. W drugim garnku roztopić masło i ostudzone wlać do miski z mąką. Dodać jajko. Wszystko wymieszać i wyrobić na gładkie ciasto, w razie potrzeby podsypując mąką. Ciasto podzielić na kilka części (ja dzielę na 4). Każdą zawinąć w folię i schować na trochę do lodówki lub zamrażalnika. Gdy ciasto się schłodzi wyjmować po 1 kawałku, rozwałkować cienko na obsypanym mąką blacie i wycinać kształty. Jeśli schowaliśmy ciasto do zamrażalnika to dobrze na czas wałkowania kolejnych części przełożyć resztę do lodówki, żeby ciasto się nie zmroziło za bardzo. Landrynki rozkruszyć w woreczku wałkiem lub tłuczkiem do mięsa, lub też w moździerzu, każdy kolor oddzielnie. W wykrojonych pierniczkach wyciąć otwory i do każdego nasypać dość dużo pokruszonych landrynek (z górką). Piec pierniki w temperaturze 150 stopni przez 12 minut. Kiedy wyjmiemy pierniczki można w witrażyku zrobić dziurkę na sznureczek. Trzeba się tylko spieszyć zanim masa landrynkowa nie zastygnie całkiem. Pierniki po wyjęciu będą dość, miękkie, ale szybko stwardnieją. Gotowe, wystudzone pierniczki schować do puszki i otworzyć na 2 dni przed Świętami, żeby zmiękły.
wtorek, 29 listopada 2011
Nie było planów, żeby powstały, ale jak tylko zobaczyłam to śniadanie u Serwusowej, od razu wstałam od komputera i zrobiłam. Serwusowa nie odmierzała żurawiny, ja poszłam dalej i nie odmierzałam niczego (ciasto robiłam na oko, na podstawie mojego sprawdzonego przepisu). Najzwyczajniej nie miałam na to czasu. Nie miałam też czasu na zrobienie masła piernikowego, powstał więc sos. Niebo w gębie. Placuszki w ramach Korzennego Tygodnia.
Składniki na placuszki:
Składniki na sos:
Wykonanie: W misce mieszamy mąkę, sodę, proszek, cukier. Dodajemy rozbełtane jajko, olej i dolewamy stopniowo mleko. Mieszamy dokładnie. Jabłko ścieramy na tarce o grubych oczkach, dodajemy do ciasta razem z żurawinami. Smażymy na patelni (ja bez użycia tłuszczu) z dwóch stron. W między czasie w garnuszku rozpuszczamy masło z miodem i przyprawą. Usmażone placuszki polewamy powstałym sosem.
sobota, 12 listopada 2011
Wreszcie zapachniało świętami. Pierwszy raz w tym roku postanowiłam przygotować piernik dojrzewający i to nie według byle jakiego przepisu. Na warsztat poszedł słynny przepis Lemins Vitry. Akcja Gotujemy po polsku prowadzona przez Irenę i Andrzeja, pod patronatem serwisu zPierwszegoTłoczenia, wypada we wręcz idealnym terminie do nastawienia tego ciasta.
Składniki:
Wykonanie: Miód, cukier i masło podgrzać stopniowo, niemal do wrzenia, wymieszać porządnie i ostudzić. (Może to trwać nawet kilka godzin. Można odstawić gorący miód na noc.) Do chłodnej masy dodać mąkę pszenną, jajka, sodę oczyszczoną rozpuszczoną w połowie szklanki mleka, sól i przyprawę do piernika. Ciasto starannie wyrobić i przełożyć do kamionkowego lub emaliowanego garnka. Przykryć ściereczką i odstawić w chłodne miejsce na 5 - 6 tygodni (moje stoi w lodówce). Piec 3 - 4 dni przed świętami. Pieczenie: Ciasto podzielić na 2 - 3 części, rozwałkować (najlepsza grubość około pół cm) i piec w dużej blaszce w temperaturze około 160 - 180ºC (zależy od piekarnika) przez około 15 - 20 minut (zależy od grubości placka). Placki ochłodzić. Ochłodzone placki przełożyć podgrzanymi powidłami śliwkowymi (można je wymieszać z bakaliami), przykryć arkuszem papieru i równomiernie obciążyć, odstawić do 'skruszenia' na 3 - 4 dni. Piernik polać czekoladą lub lukrem (z lukrem dłużej się przechowuje). Długo zachowuje świeżość, wystarczy go zawinąć w papier lub ściereczkę, by nie wysychał. (Przepis cytuję za Dorotą)
czwartek, 27 października 2011
Pisałam już, że ta sałatka nie daje mi spokoju. Robiłam zresztą jej wersję w zeszłym roku. Teraz jednak dodałam ser i zamiast żurawiny użyłam pestek granatu. Niestety nie miałam akurat mieszanki sałat, a zwykłą lodową, więc sałatka nie wygląda zbyt ciekawie. Składniki:
Wykonanie: Sos: Ocet, musztardę, sok z cytryny, wymieszać i odstawić na 10 minut. Po tym czasie, mieszając delikatnie trzepaczką, wlać powoli oliwę. Dodać miód, sól i pieprz, wymieszać. Przygotować talerze, wyłożyć umytą i osuszoną sałatę. Dodać upieczoną dynię, pestki z granatu i posypać gorgonzolą. Polać sosem. Podawać natychmiast.
czwartek, 15 września 2011
Robiłam go jeszcze w kwietniu i czekał i czekał na publikację. A dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze nie do końca rodzinka była zadowolona. Niby zjedli, ale bez większego zachwytu (zapomniałam o miodzie i to był błąd). Po drugie zdjęcia siedziały w kwietniowym folderze i o nich zapomniałam. Teraz jednak pokazuję bo w końcu lepiej późno niż wcale. Przepis znaleziony u Malwiny dodaję do akcji Grumków.
Składniki (na 3-4 porcje):
W misce łączymy jogurt, sok z cytryny, tandoori masala, imbir, czosnek, sól i chilli w proszku. Do marynaty wkładamy kurczaka i odstawiamy do lodówki na całą noc. Następnego dnia kawałki mięsa wyjmujemy z marynaty i smażymy na patelni do grilla (smażyłam na zwykłej patelni). Na drugiej patelni rozgrzewamy masło,
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||